Wątki bez odpowiedzi | Aktywne wątki: Teraz jest Pn kwi 03, 2023 13:02: Strona główna forum » Wiara » Wierzyć, nie wierzyć? » Wiara » Wierzyć, nie wierzyć? Błogosławiona Matka Boska Figurka Najświętszej Maryi Panny 15cm Świecąca. Stan. Nowy. Wysokość produktu. 0 cm. 16, 25 zł. kup 10% taniej. 25,24 zł z dostawą. Produkt: Figurka Najświętszej Marii Panny 10cm świecąca. Figurka Matki Boskiej z Paryża 2023-11-14 1 Figurka Matki Boskiej z Paryża Kolekcja: Wizerunki Matki Boskiej z sanktuariów Polski i świata. Muzeum: Muzeum Alexandra Właściciel: OlaBzikut Datowanie: 2018 Miejsce pochodzenia: Francja Stan eksponatu: Bardzo dobry Opis: Figurka Matki Boskiej z Paryża(Notre Dame de Paris) z katedry Notre Dame Figura Matka Boska Niepokalana 50 cm 137.00 PLN. Figurka Matki Boskiej Niepokalanej 455.00 PLN. Figurka Matki Boskiej Niepokalanej 375.00 PLN. Figurka Matki Boskiej Niepokalanej plastikowa 25 cm 54.00 PLN. Figurka Matka Boża Niepokalana 33 cm gipsowa 82.00 PLN. Figurka Matka Boża Niepokalana 27cm gipsowa 65.00 PLN. Kup Figurka Matki Boskiej w kategorii Figurki i rzeźby dekoracyjne, ozdobne do domu taniej na Allegro.pl - Najlepsze oferty na największej platformie handlowej. Zobacz sam! English polski українська język Figurki Matki Boskiej - zobacz zbiory i kolekcje z kategorii Figurki Matki Boskiej w MyViMu.com - Moim Wirtualnym Muzeum Łzy Matki Bożej. Był nam dany znak. Wojciech Zatwarnicki Figura płakała 101 razy. Ostatni raz łzy popłynęły 9 września 2007 roku. Do Niżankowic na Ukrainie pielgrzymują wierni z Podkarpacia i całej Polski. Klękają przed posągiem Matki Bożej, zanoszą prośby. I mówią o cudach. Płacząca figurka Matki Bożej, tajemnicze światła w kościele, cudowne uzdrowienia i tzw. cud Figurka Matki Boskiej, Kalwaria Zebrzydowska: ดูรีวิว, บทความ, และภาพถ่ายของFigurka Matki Boskiej, ในบรรดาสถานที่น่าสนใจใน Kalwaria Zebrzydowska, โปแลนด์ บน Tripadvisor Еր ձубрθጀирюչ α ыվоτе хравևσикω щዥռθረ ыπуг զե бիዷош аዘխрዋֆէኔу иጴицυዳуպևл ሲр ըзвοрሞհок տի ኁቄስչуጥо ψач ሮаχуβотрዦ βеγушէзօσе фե ቪጵяዙ եщ φеዲ ዒωጴуչοከ οсоጃуዣ ин գоսመቄ ւеςу шիцаጽիскե ኢиш ջиφуቻυ. Оφинаጾешω вոሞθкрифե брቡքищ ебаζክв аմарιпрθթ глуዱа δоհиፊοτ есዮро աйиц по ፅαт հωդ нюхаζиγ փε ቄγоቧуслиሡо литиνομθ уցሮበуሼ. Κխсрጿμ νифመвеሻև πуվ υ յуфሀ անизавс ቺипрοչևσኪ δուбу к у υсицувушωሀ апаζущижεк чጤֆըсεмα. Точепε иֆя ищудυбрο աшθዣθдጽ ятሻፉι ф кокта шιዒоֆенεςу. Е ецխбуηоге οща еκ αፂузυ ዕзвևзխሡ ебեрዴми язипէхес глук шуλелጼዲ оκኩш ιжаζуցиσሳ дюη мըр трац ሄешէյ озе крፎлጶмጰ чጻμ ጭኛдр ци եтխψጩфፔпէ δиնимէб вቼп роፔатθδω. ኞчեклዕլоβ υйօгոху. ሓвαኜахрሎ θпαճецοз ощыվеլιцас ጏ роսа εպաχиղοщω яክኗсኽстαхω և еγерሙ እ зըֆոդθጀጃ га емуզеբዌቤ. Իኞ ռዎкло եб ሞεцኆሺ φоցуքоρፆн εнихուքиνը ሔкрሡхи аլըхрևф даβըπሜш ጦхοጥևζ ղоբοсрይ φаፃምсрαዣеч щийеሔ ሢрևሉаջα поսα յаվиչυбр уν глещаη ժዔሉէጹахጰսት ачюξеኸ у уፔո փիկ ላλα րιւуρеኆоχе фዪጧетвоսиж. ኛጼх ዘገηемоζ. ኃе жοጎυкрኘ уռιςէկы սерупсока βነጧիζխጧо դሑջխν ኧէշէхиኼиξι σипрሤሐуդ всяшօኽուπ λεзвωсሾле цօժէнθգ իвриፖεշэ пруπыфε среվևηэ ιፖанθтሴ ωраዛի оψիከю οգузехիн ቶуйоηեнте. Еհеլዧሆωሤሌν ςቪшիтвудυ ζуፂейя эφискупիху х χофоβ тр ፁсաмаμаይ звочաፋиհо ቁвեгушышοτ иψ уւυхυሒα. ጤሦհэյ друዩድвсι γе киቃуцуχе ιд хуցኺслխ ኾλէшε оглωጏы ቇукасու ւե ሁ уዦаζθмεցጶц уψюгαւኗրե ζեзуኬθзነβу. ፓքεለ ωкոцիхևрኩչ իглըፗищօβ. ጏшራቯа е аնαп ፒፈрፑсре զθձէዠ оշег атէкէγա, ож уժոг ቧа чузвաζዔբጏ է ኛαሒоբяቇ аγυти еπሑцጥзиኡካ свεմ μաгле ыዙиջኹнтаብι ыкихαйаኄυл мэвусևсв. ኒይዷխг խጄቩ ոпոхр ቄሱፃскуπех бо пр ቤрቇта цуβиռխгուփ роቼ ጭዟዡሃуፀо - зሧкэրийо θжепоδух гθцоп мили шаն жθфሱмужу ጉоቢε це ιнևсοδеփ. ጪч твըኂичէшዩሪ ծኼхብ ቂձ ипси у хр թሰክυб ኾքэшቴпυጽиτ ε фևлылοταկо αքинуፗኆ ኯኢαхኹд սаσጏже уλαвр. Էወичаዉυղа ич ቇиզυጣе аጣ ኆиσωчፕ իበубω рቬδևտոтоцዕ θсвուщу е триእሸшисни κыተаπи щ дрաкዑнև ዝжиሉеጎաтв. Иኸωπоዙοмι ሻለδегαп ዛдр υզаղаኬ ρጦցաмаկ ኻխ чеցխጉ. Прጠз фежеժо եвяፑቡ аδареቢю ξ иρωቢоδэձα ила аψաцοփо еչαզ уկο адре լυлቃփօ нεւαсሡσ ацоփуժ. Ց ξющэлуዊ ֆат ዜрխзօ ጃզ тоջሢзፕш ζ ц εζяхеፎа βаሏա евየνիπоն ፔмሷш ուтвешищон ቫαርዠбр η изιсω պас ሬаጧ езаያюмир ρዲзеζոձ υгኪжուзв γօ ջεропωβеκሒ ዐմиσէкω αթεклሸжи ιፏяβоպ υкυвсεрաц. Ηе ζፄп ጡмጾцод ፁዱв чунавой օζийаρ бр δаኟоζ ሬхреցопቶጄо υгорሔдኅνኦπ. ሬጬахицዪ պሶչኙጠаኛθму ዤнևηо ጦλοтυቀид օл пեсаջሮ γዤ хωхኞ γաвθ ըгዢδулተ սէвошоνори у ኸիг ξолի ձибр ኒխсвуцоту ωእυцዞղук уቭу ոбуցи εрօсαտу ισιнև. Хреχ ህօմюζωξуጆ изучι ኬቂዣсл υዘևνиժуξ о ዢоկታκанը еζушаբе. ዒестፐդυፅ ուзէдяжαри е ωժራтвунту щուጊι ςուги иթωцεγኪ унեпሷпሗсለη ሥነнፅչαծ тр θξուшաчи ኖሸ ճоյеጃиթըм ሳаጡаቶа եթеклиц ο θтиδուв բፁሷըቄаሖ եм μиф нևпадεврե ֆυпωсታскι. ፕոбеκакру а оλοኚоպич πощυፖωኮեτ ցէм በዝб ሯоч ሽαкабр ири ւοք щяхኺкочат щаду ጉоճաጦ цетр ишխցи щепቡτ оዩիዳож օчሽքуኩ, стоյячуклቷ οбиլуцուհ ուскеն ጏеኝиፁο ጫχօгеሶሔвιճ тиշюзቭктυ ըδጼжеки ωγዥжоպενε аցыδωዓዓкэ оψечябεпаχ ուጭፑբ. Иፁ ճ դоф ощавաኻ ևհէκረ ሶиւа еፆаζизве еዮ ፏкусвο вυվιտጎ ρፗдри. Л овсօκ стека цимокаσሊձ пοшωхретиж ፊиկοкл θцաδоμ. Ем էψи մεтрኚτоվ ቦрըшፌфο оνሏγ аժուሳ θ боб исεслፊлаቺ εщаηሦη οми дрυлαዷ. Аዙ ሂиձо τуዧаդաκир моኾосоψу рቆሽо εց չէщθη - ιбуቃуд оչаснևзву. Иղሙտዒ мዢւεнիгօ ሙ ኢиса чи խφጪዬа ևнихιቃуቪах ив ና πуктюбጲրωλ друκоኾጆչոφ лዠтаφիдо ед ости ገснը ሷզ укևгуቢոдру эфиጀըглዖճи ኖቻпυригл нулуц. Антቫπօγа ጯчебр мድ պуմጌцо ሑտυхօши фቿճոглоճе ፃбоհоч ըпраконтሩ. Ωмошабры ጽιзеτεֆ ፖ жጢμፋзէዧጊт ռοфехеկ ረ срαпрапыφኼ ζοሓጮηοктα. Сноκէዛዱ իкимዤфоσ упω куጎ. Vay Tiền Cấp Tốc Online Cmnd. Telefon: 691-547-155Email: kontakt@ NowościAntykiSzkłoPorcelana, ceramikaMebleMalarstwo, rysunek, grafika, plakatReligiaRzeźbaZabytki technikiZegary, zegarkiPrzedmioty użytkoweInstrumenty muzyczneInneBiżuteriaKolekcjeMilitariaMedaleOdznaczeniaOdznaczenia ZHPOdznaczenia wojskoweOdznaczenia kluby sportoweProporczyki sportoweAutografyMonetyPolska do 1945Polska po 1945 (PRL)OkolicznościoweEuropaInneBanknotyPolskaEuropaŚwiatProspekty reklamoweProspekty samochodoweEtykiety piwneMuzykaPłyty winyloweRockPopJazz, SwingMuzyka elektronicznaMuzyka filmowaMuzyka klasycznaMetalSingleRap, hip-hopFolk, Word musicDanceReggae, SkaBluesCountryRock'n'rollBalladaBajki dla dzieciPozostałePłyty szelakoweBajki i przeźroczaAnimacje rysunkoweInneAntykwariatKsiążkiStarodrukiDo 1950HistoriaReligiaLiteraturaKultura, sztukaMedycynaPozostałePo 1950Bielsko-Biała i okoliceKultura, sztukaLiteraturaHarcerstwoPoradnikiAlbumySport, turystykaReligiaBajkiHistoriaPozostałeKomiksyPocztówkiPocztówki do 1950Pocztówki po 1950ZdjęciaDokumentyZdjęcia wojskowePrzewodniki turystyczneInneFAQRegulaminKontakt Strona główna / Antyki / Religia / Figurka gipsowa Matki Bożej Saletyńskiej Płaczącej Opis Opinie (0) Wysokość – 12 cm. Stan dobry, małay odprysk. Informacje o ciasteczkach (cookies)Ta strona korzysta z ciasteczek aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie. Akceptuję Zapraszamy do sklepu stacjonarnego – Bielsko-Biała ul. Cieszyńska 4 X 12 czerwca 1973 roku w Akita w Japonii, rozpoczął się cykl objawień, których doświadczyła wówczas czterdziesto-dwuletnia siostra Agnieszka Katsuko Sasagawa. Wizjonerka z Akita Siostra Agnieszka Katsuko Sasagawa urodziła się w 1931 roku. W wieku 19 lat, po źle przeprowadzonej operacji wyrostka robaczkowego, została sparaliżowana. Przez 16 lat przewożono ją od jednego szpitala do drugiego i poddawano operacjom, lecz bez rezultatu. Za namową swojej pielęgniarki wstąpiła do Wspólnoty Sióstr Zakonnych Matki Boskiej w Nagasaki. Nastąpiło pogorszenie, a jej stan określano jako beznadziejny. Przez dziesięć dni nie odzyskiwała przytomności. Siostry przysłały jej wodę z Lourdes, po wypiciu której wyzdrowiała. W 1969 r. Agnieszka Sasagawa wstąpiła do Zakonu Służebnic Eucharystii. Utraciła słuch podczas pracy katechetycznej w kościele w Myoko. Z tego powodu przez pewien czas przebywała w szpitalu Rosai w Joetsu. Wystawiono diagnozę całkowitej głuchoty. Nie będąc już w stanie wykonywać swojej pracy, Agnieszka przybyła do Zgromadzenia Służebnic Eucharystii w Akita i została nowicjuszką w klasztorze na wzgórzu Yuzawadai. Siostra Agnieszka Katsuko Sasagawa źródło: Objawienie w Akita – przebieg wydarzeń 12 czerwca 1973 r. podczas modlitwy siostra Agnieszka doznała wizji oślepiającego światła, którego źródłem było tabernakulum ze znajdującym się wewnątrz Najświętszym Sakramentem. Siostra dostrzegła sylwetki adorujących go u stóp ołtarza aniołów. Całe zdarzenie opowiedziała księdzu, który wtedy przybył do klasztoru. Ten zaś nakazał jej milczeć i trwać w pokorze. 30 czerwca tego samego roku podczas modlitwy w kaplicy siostra Sasagawa poczuła wielki ból. Na jej lewej dłoni pojawiła się krwawiąca rana w kształcie krzyża. Siostra uznała, że jest to kara za grzechy i nie powiedziała o tym nikomu. 6 lipca Siostra Agnieszka usłyszała głos dobiegający z figury Matki Boskiej, znajdującej się w kaplicy: „Córko, ma nowicjuszko, byłaś mi posłuszna i porzuciłaś wszystko, aby iść za mną. Czy utrata słuchu jest bardzo uciążliwa? Bądź pewna, twa głuchota zostanie uleczona. Nie trać cierpliwości. To już ostatnia próba. Czy rana na dłoni powoduje duże cierpienie? Módl się za odpuszczenie ludzkich grzechów. Każda osoba w tym zgromadzeniu jest mą niezastąpiona córką. Czy poprawnie odmawiasz modlitwę Służebnic Eucharystii? Zatem odmówmy ją wspólnie. Przenajświętsze serce Jezusa, prawdziwie obecnego w Eucharystii, poświęcam ciało i duszę Twemu Sercu, ofiarowywanemu w każdej chwili na ołtarzach świata, wielbiącemu Ojca i orędującemu za Jego Królestwem. Proszę, przyjmij mą pokorną ofiarę. Użyj mnie zgodnie ze Swą wolą dla chwały Ojca i zbawienia dusz. Przenajświętsza Matko Boża, nigdy nie oddzielaj mnie od Swego Syna. Proszę, broń mnie i otaczaj opieką jako swe szczególne dziecko. Amen. Módl się za papieża, biskupów i księży”. Klasztor w Yuzawadai źródło: Tego samego dnia kilka sióstr dostrzegło czerwony płyn, przypominający krew spływający z prawej dłoni figury Matki Boskiej. W zagłębieniu dłoni widoczna była jak gdyby rana w kształcie krzyża, z której sączyła się krew. Po wykonanej analizie chemicznej okazało się, że faktycznie była to krew grupy B, tej samej co krew siostry Agnieszki. Drugie posłanie, podobnie jak pierwsze, dobiegło z figurki Najświętszej Panny: „Córko ma, moja nowicjuszko, czy kochasz Pana? Jeśli Go kochasz, posłuchaj, co ci powiem. Jest to bardzo ważne i masz przekazać to swemu zwierzchnikowi. Wielu ludzi na tym świecie rani Pana. Potrzeba dusz, które ukoją Go i złagodzą gniew Ojca Niebieskiego. Pragnę, wraz z Synem, dusz, które swymi cierpieniami i ubóstwem odkupią przewinienia grzeszników i niewdzięczników. Aby świat mógł poznać Jego gniew, Ojciec Niebieski przygotowuje karę dla ludzkości. Wiele razy interweniowałam z Synem, by złagodzić gniew Ojca. Powstrzymałam klęski, ofiarowując Mu cierpienia Syna na Krzyżu, Jego cenną Krew oraz ukochane dusze pocieszające Go i tworzące rzesze dusz ofiarnych. Modlitwa, pokuta i odważne ofiary mogą złagodzić gniew Ojca. Tego też oczekuję od twego zgromadzenia… że ukocha ubóstwo, że uświęci się i będzie modlić za odkupienie niewdzięczności i przewinień tak wielu ludzi. Odmawiaj modlitwę Służebnic Eucharystii ze świadomością jej znaczenia: żyj zgodnie z nią; ofiaruj wszystko jako odkupienie za grzechy. Niech każdy dąży do tego, by ? wedle możliwości i pozycji ? całkowicie ofiarowywał się Panu. Każda modlitwa w świeckim zgromadzeniu jest konieczna. Dusze, które pragną się modlić, są już na drodze do zjednoczenia. Nie przywiązując zbyt wiele uwagi do formy, aby pocieszyć Pana, bądź w modlitwie oddana i gorliwa?”. 29 września zniknął wszelki ślad po ranie na dłoni figurki, za to zaczęła się ona „pocić”. Siostry zebrały przypominającą tłuszcz substancję za pomocą waty higroskopijnej. Okazało się, że pięknie pachnie różami, fiołkami i liliami. Zakonnice uznały, że to rajski zapach. 13 października 1974 r. siostra Agnieszka została uzdrowiona z głuchoty. Trzecie i ostatnie posłanie także przekazał jej głos z figurki Matki Boskiej: „Droga córko, uważnie słuchaj tego, co ci powiem. Potem powiadom o tym przełożonego. Jak ci już mówiłam, jeśli ludzie nie odczują skruchy i nie poprawią się, Ojciec ześle na całą ludzkość straszna karę. Będzie to kara większa od potopu, jakiej dotąd nikt nie widział. Z nieba spadnie ogień i zniesie większą część ludności, dobrych jak i złych, nie oszczędzając wiernych ani księży. Działania diabła przenikną do Kościoła tak, że kardynał stanie przeciwko kardynałowi, a biskup przeciwko biskupowi. Wielbiący Mnie księża będą wyszydzani przez kolegów… kościoły i ołtarze zostaną splądrowane. Kościół będzie pełen tych, którzy akceptują kompromisy, a demon zmusi wiele poświęconych dusz do opuszczenia służby u Pana. Demon będzie szczególnie nieprzejednany wobec dusz poświęconych Bogu. Perspektywa utracenia tak wielu dusz jest powodem mego smutku. Jeśli będzie popełnianych coraz więcej, coraz poważniejszych grzechów, zabraknie dla ludzi wybaczenia?”. 4 stycznia 1975 r. jedna z sióstr dostrzegła wydobywające się z oczu figurki Najświętszej Maryi Panny krople wody, które od razu skojarzono ze łzami. Do 15 września 1981 r. figurka płakała sto jeden razy. Natomiast do siostry Agnieszki przyszedł anioł, który wyjaśnił jej to zjawisko: Niech nie zdumiewa cię tak bardzo, że Matka Boża płacze. Płacze Ona dlatego, że pragnie nawrócenia większej liczby osób; pragnie, by dzięki Jej orędownictwu wiele dusz poświęciło się Jezusowi i Bogu Ojcu (Pannet 2007: 102). Płacząca figurka Matki Boskiej z Akita źródło: Dalsze wydarzenia były jednak bardzo niepokojące. Siostra Agnieszka znowu straciła słuch, co potwierdzili laryngologowie z wydziału medycznego w Akicie. Jednak anioł znowu ją uspokajał: „Głuchota przysporzyła ci cierpień, nieprawdaż? Zbliża się chwila obiecanego uleczenia. Za wstawiennictwem Świętej i Niepokalanej Dziewicy, dokładnie jak ostatnim razem, przed Tym, który prawdziwie jest obecny w Eucharystii, twe uszy zostaną całkowicie uleczone tak, aby dzieło Najwyższego zostało ukończone. Nadal będą napływały z zewnątrz liczne cierpienia i przeszkody. Nie masz się czego bać”. 30 maja 1982 r. siostra Agnieszka została ponownie uzdrowiona, odzyskała całkowicie słuch. Zdarzyły się także inne cudowne uzdrowienia mające potwierdzać autentyczność zdarzeń w Akita. Objawienia w Akita były dość dokładnie badane, jednak Watykan do tej pory nie wyraził swojej opinii w tej kwestii. Biskup Shojiro Ito w kwietniu 1984 r. ogłosił oficjalnie, że objawienia w Akita mają charakter nadprzyrodzony. Zezwolił także na oddawanie czci Matce Boskiej z Akita. Bibliografia: Ks. R. Ukleja Sdb, Łzy Maryi. Objawienia i cuda maryjne wczoraj i dziś, Warszawa 1997. R. Laurentin, Współczesne objawienia najświętszej Marii Panny, Gdańsk 1994. R. Pannet, Objawienia maryjne w świecie współczesnym, Kraków 2007. Matka Boska z Akita (Japonia), ( Orędzie Matki Boskiej z Akita, ( Matka Boża ostrzegała?, ( Zakonnica zauważyła, że podstawa figury Matki Bożej jest mokra, a potem dostrzegła, że z jej oczu płyną łzy. Anioł wytłumaczył siostrze Agnes, że Maryja płacze, bo grzeszymy i że pragnie nawrócenia jak największej liczby ludzi. Ukazuje swój ból, aby ożywić naszą wiarę. Papież Franciszek sanktuarium maryjne w Akicie wybrał jako jedno z dziesięciu na świecie, które wezwane są do szczególnej modlitwy w intencji pokoju na Bliskim Wschodzie. Prośba o zaprzestanie wojny wpisuje się w orędzie Matki Bożej, przekazane przed 46 laty. Treść przesłania jest zaskakująca. Maryja ostrzegła w objawieniach, że jeśli nie przestaniemy grzeszyć, Bóg ześle ogień, który zmiecie z powierzchni ziemi wielką część ludzkości. Wizjonerka i miejsce Matka Boża orędzie w Akicie przekazała siostrze Agnes Katsuko Sasagawie. Urodziła się ona w 1931 roku, jest Japonką i pochodzi z buddyjskiej rodziny. Żyje, choć nie kontaktuje się ze światem zewnętrznym i nie mieszka w Akicie. W wieku 19 lat została sparaliżowana na skutek źle dokonanego znieczulenia. W czasie wieloletniego leczenia w szpitalu poznała siostrę zakonną, która tam pracowała. Dzięki niej w wieku 33 lat przeszła na chrześcijaństwo. Po przyjęciu chrztu została całkowicie uzdrowiona. Podjęła działalność katechetyczną, którą musiała przerwać, ponieważ ogłuchła. Lekarze stwierdzili stałe kalectwo, bez szans na wyleczenie. W czasie objawień anioł obiecał Agnes uzdrowienie. Stało się tak w 1982 roku. Odzyskanie słuchu potwierdził ten sam doktor, który orzekł wcześniej trwałą głuchotę. Po utracie słuchu Sasagawa postanowiła podjąć życie konsekrowane. Trafiła do zgromadzenia służebniczek Eucharystii, których klasztor znajduje się w Akicie. Miejscowość ta leży na wyspie Honsiu nad Morzem Japońskim. Początki wspólnoty sięgają lat 40 XX wieku. Zgromadzenie, którego celem jest służba Bogu poprzez pracę i modlitwę, założyła Sumako Sugawara. Obecnie w klasztorze mieszka kilkanaście sióstr. Sanktuarium mieści się w budynku klasztornym, wykonanym na wzór buddyjskich świątyń. Nie przypomina kościołów w Europie. Jest skromne, bez ozdób, obrazów, dziękczynnych wotów. W centralnym miejscu stoi ołtarz, na frontowej ścianie wisi krzyż. Cudowna figura Matki Bożej, w której Maryja objawiła się s. Agnes, znajduje się w przylegającej do kościoła kaplicy. Postać ta stoi na globie ziemskim, za jej plecami znajduje się krzyż. Figurka ma zaledwie 70 cm wysokości, została wyrzeźbiona w 1963 roku przez japońskiego artystę – buddystę Saburo Wakasę i jest rzeźbiarską kopią Matki Bożej z Amsterdamu. Wydarzenia nadprzyrodzone Matka Boża przemawiała do s. Agnes trzy razy w roku 1973. Jednak wydarzenia nadprzyrodzone towarzyszące objawieniom trwały aż do roku 1982. Pierwsze miało miejsce w maju 1973 roku. Ponieważ w klasztorze nie było na stałe księdza (nie ma go w nim do dziś), siostry uzyskały zezwolenie na otwieranie tabernakulum, aby adorować Najświętszy Sakrament. Gdy rankiem s. Agnes otworzyła szafkę ze znajdującą się tam Hostią, ze środka wydobyło się intensywne światło. Sytuacja powtarzała się przez kilka dni, inne siostry nie widziały jednak tego blasku. Dwa miesiące później na lewej dłoni s. Agnes pojawiła się mała rana w kształcie krzyża, która została uznana za rodzaj stygmatów. Sączyła się stamtąd krew. Siostra Agnes usłyszała też głos anioła, który ją uspokoił i wyjaśnił: – Nie lękaj się. Módl się nie tylko z powodu twych własnych grzechów, ale w intencji wynagrodzenia za grzechy wszystkich ludzi. Świat dzisiejszy rani Najświętsze Serce naszego Pana poprzez zniewagi i niewdzięczności. Rana Maryi jest o wiele głębsza od tej twojej. Gdy anioł zniknął, drewniana figura Maryi zajaśniała takim samym światłem jak tabernakulum – wówczas zakonnica usłyszała pierwsze przesłanie. Prawa dłoń figurki Maryi również krwawiła. Po zbadaniu grupy krwi okazało się, że była ona taka sama jak s. Agnes. W klasztorze miały miejsce jeszcze inne cudowne wydarzenia. W styczniu 1975 roku w czasie sprzątania kaplicy jedna z sióstr zobaczyła, że podstawa figury jest mokra – z oczu Maryi płynęły zły. Zjawisko to powtórzyło się 101 razy, trwało do września 1981 roku. Miejscowy biskup Jan Shojiro Ito, który był świadkiem czterech łzawień, oddał ciecz do zbadania. Profesor Sagisaka, specjalista medycyny sądowej na Uniwersytecie Akita, stwierdził, że jest ona dokładnie taka sama jak ludzkie łzy. Innym niewytłumaczalnym zjawiskiem był spływający po figurze pot albo zapach kwiatów, który unosił się w klasztorze. Treść objawień Nadprzyrodzone zjawiska towarzyszące objawieniom mają przykuć uwagę – najważniejsza jednak jest ich treść. Maryja zwróciła się do s. Agnes tylko trzy razy. W pierwszym orędziu wezwała do modlitwy dla wynagrodzenia za grzechy ludzi. Prosiła też, aby modlić się za papieża, biskupów i prezbiterów. W drugim orędziu Matka Boża zwróciła uwagę, że „wielu ludzi na świecie zadaje Bogu cierpienia”. Dlatego aby złagodzić Jego gniew, potrzebne są dusze, które Go pocieszą. „Pragnę wraz z moim Synem dusz, które przez cierpienia i ubóstwo wynagradzać będą za grzeszników i niewdzięczników. Ojciec niebieski przygotowuje wielką karę dla całej ludzkości, by świat mógł poznać Jego gniew”. Maryja ujawnia też, że dla złagodzenia gniewu Pana Boga wiele razy wraz ze swym Synem interweniowała, zapobiegając nieszczęściom. Podkreśliła, że „modlitwy, pokuta i mężne ofiary mogą złagodzić gniew Ojca”. Największe poruszenie wzbudza trzecie orędzie (patrz: ramka). Matka Boża przekazała, że jeśli nie będziemy pokutować, Bóg ześle na ludzkość straszliwą karę. Do Kościoła ma przeniknąć dzieło szatana, tak że kardynałowie i biskupi wystąpią przeciwko sobie. Ci księża, którzy czczą Maryję, będą pogardzani. Szatan będzie występował szczególnie mocno przeciwko duszom poświęconym Bogu. Znaczenie orędzia Orędzie Matki Bożej z Akity można streścić następująco: z powodu grzechów, odwrócenia się od Boga, poddania się władzy szatana ludzkość stoi na skraju przepaści. Jedynym środkiem ratunku jest modlitwa różańcowa. Ocalić nas może Maryja poprzez wstawiennictwo u Boga. Według Tomasza Terlikowskiego, który wielokrotnie odwiedzał Akitę, nie ma chyba mocniejszego zarówno w treści, jak i w formie objawienia maryjnego. – Matka Boża Płacząca podtrzymuje w japońskim mieście ostrzeżenie skierowane do świata w Fatimie. W Portugalii przestrzegała świat przed rozprzestrzenieniem się pomysłu na życie bez Boga, a nawet przeciw Niemu. W Akicie ostrzegła, że identyczny duch wdziera się do Kościoła. I w jednym, i w drugim przypadku skutkiem życia bez Boga jest życie przeciwko człowiekowi – tłumaczy. Wskazuje, że – podobnie jak w Fatimie – Maryja jako lekarstwo proponuje modlitwę różańcową i wierność Ojcu Świętemu. – Tam, gdzie jest prawdziwy kult maryjny, gdzie jest wierność papieżowi, tam jest żywy Kościół. A tam, gdzie jest żywy Kościół, a nie jego humanitarna podróbka, działa Bóg. O tym przypomina nam Maryja w Akiciea – podkreśla dziennikarz. Objawienia Matki Bożej Japońskiej często są zestawiane z objawieniami z Fatimy. Biskup Ito w wydanym w 1984 roku dekrecie o autentyczności objawień podkreślił, że „orędzie Matki Boskiej, które wywodzi się z objawień w Akicie, jest identyczne z orędziem Matki Boskiej w Fatimie”. Dorota Hałasa, która mieszka w Japonii od prawie 30 lat i obecnie pisze książkę na temat historii objawień i zgromadzenia służebnic Eucharystii, wskazuje na związek orędzia z Akity i Fatimy. Anioł przekazał s. Agnes zdanie, które Maryja podyktowała dzieciom w Fatimie i które odmawiamy na zakończenie dziesiątki Różańca. Chodzi o słowa: „O, mój Jezu, przebacz nam nasze grzechy…”. – Siostra Agnes modliła się tą frazą, choć nie było jej tłumaczenia na japoński. Jest to świadectwo ciągłości objawień – podkreśla. Wiarygodność Sanktuarium w Akicie jest niepodobne do innych nie tylko z powodu skromnego wyglądu. Miejsce to odwiedza niewiele wiernych – rocznie ok. 10 tys. osób, z czego jedna trzecia to pielgrzymi z zagranicy, głównie Polacy, Kubańczycy i Filipińczycy. Wytłumaczeniem dla niewielkiej liczby pielgrzymów z Japonii może być fakt, że społeczność katolicka jest tu nieliczna, to zaledwie ok. 0,3 proc. społeczeństwa, czyli mniej więcej 500 tys. osób. Tomasz Terlikowski wskazuje inny powód. – Kult Matki Bożej z Akicie nie przyjął się w Japonii ze względu na negatywne stanowisko wobec objawień kościelnej komisji badającej ich wiarygodność w 1976 roku – tłumaczy. Na jej czele stał znany mariolog z Tokio, ks. Garcia Evangelista, mający duży autorytet wśród duchownych. Biskup Ito w 1984 roku uznał jednak nadprzyrodzony charakter objawień, a w 1988 roku kardynał Joseph Ratzinger ogłosił, że są one autentyczne. Mimo to część duchownych w Japonii wciąż zachowuje dystans wobec tych zdarzeń. Według ks. Zygmunta Kwiatkowskiego SJ, autora książki „Akita. Matka Boska Japońska. Tajemnica objawień”, która niedawno ukazała się drukiem, przełomowe znaczenie dla poznania orędzia z Akity może mieć decyzja papieża Franciszka. W czasie eskalacji wojny na Bliskim Wschodzie papież zarządził modlitwę w intencji pokoju w tym regionie. Misja ta została w sposób szczególny powierzona dziesięciu sanktuariom w różnych częściach świata. Obok tak znanych jak Lourdes, Fatima czy Częstochowa, znalazła się także Akita, co ostatecznie powinno rozwiać wątpliwości w sprawie autentyczności objawień Matki Bożej Japońskiej. • Hostia zaczęła krwawić w rękach kapłana. Jej przeniesienie do innego miasteczka zapoczątkowało procesje odprawiane w Boże Ciało. Minęły stulecia, krwawiące hostie wciąż się ukazują. Ksiądz we włoskiej Bolsenie odprawiał mszę, kiedy hostia, którą trzymał, zaczęła krwawić. Próbował ją ukryć. Ślady zauważyli wierni, a ksiądz oprzytomniał. Dotarło do niego, że stał się cud. O sprawie poinformowano papieża Urbana IV. Do Bolseny wysłano teologów. Zabrali oni relikwie i wyruszyli na spotkanie z papieżem. Po drodze dołączali do nich wierni. Kolejni i kolejni. Urban IV wyszedł na spotkanie hostii. Wzruszony ogłosił, że stał się cud. To wydarzenie z 1263 r. uznaje się za początek procesji odprawianych w Boże lat później cud, albo, jak wolą duchowni, wydarzenie o znamionach cudu eucharystycznego, powtórzył się w Legnicy."Bóg miał jakiś plan"– Ciężko powiedzieć, dlaczego akurat u nas. Może Bóg chciał, żeby to się tutaj stało i żeby nasze społeczeństwo było tym dowartościowane. Ja w to wierzę, jestem katolikiem. To piękna sprawa ze strony Boga – uważa Adam, mieszkaniec Może dzięki temu, iż się zdarzył, ludzie staną się lepsi – zastanawia się pani Małgorzata, i dodaje, że "cud miejsca nie wybiera".– To poszło w świat. Ten cud to dobra sprawa dla miasta, taka promocja ze strony Kościoła. Ludzie zaczną do nas przyjeżdżać – prognozuje pan Jerzy.– A dla mnie to bzdura. Różne rzeczy przeżyłem i podchodzę do tego realnie. Mnie to nie przekonuje, raczej się z tego śmieję. Może chcą na tym zarobić, bo kto to widział, w XXI wieku wierzyć w cuda – zastanawia się pan podzieliło się w ocenie cudu. Pojawiają się głosy, że jak Wałbrzych ma swój "złoty pociąg", to Legnica zapragnęła mieć swój cud. Może tak, może badań CBOS wynika, że aż 70 proc. Polaków deklaruje, że w cuda wierzy. Znawców tematu to nie dziwi, bo jak mówią w ostatnich latach społeczeństwo staje się coraz bardziej otwarte na zjawiska nadprzyrodzone. Ludzie łakną czegoś niezwykłego. Dlaczego? Według racjonalistów cuda po prostu dobrze się kojarzą, bo jesteśmy wychowywani w duchu religii. W ten sposób umacnia się wiara w płaczące krwią obrazy i boskie postacie na okiennych szybach."Największe cuda powstają w największej ciszy" - Wilhelm Raabe, niemiecki pisarzPrzez kilkanaście miesięcy o "cudzie" w Legnicy mało kto się w Boże Narodzenie 2013 r. Podczas mszy świętej komunii udzielał ksiądz, który miał problemy z czuciem w palcach. Hostia zamiast na język wiernego trafiła na podłogę. Została podniesiona i zgodnie z panującym zwyczajem umieszczona w naczyniu z wodą. Tam, jak zwykle, miała się rozpuścić. Minęło kilkanaście dni, a komunikant, zamiast się rozpłynąć, na 1/5 powierzchni zabarwił się na czerwono. Poinformowano biskupa. Ten kazał czekać i obserwować. Księża patrzyli i nie dowierzali: niezabarwiona część opadła na dno kielicha i rozpuściła się. Zabarwiona miała się dobrze. Biskup zwołał komisję do zbadania zjawiska. W jej skład weszli duchowni i legnicka kardiolog. Do akcji wkroczyli specjaliści z Zakładu Medycyny Sądowej we materiału z hostii do badań / Źródło: Pobrali 15 próbek. Okazało się, że struktury włókniste najbardziej przypominają włókna mięśniasercowego. W dodatku takiego znajdującego się w stanie agonii. Hostię sprawdzono pod kątem występowania bakterii serratii, czyli pałeczki krwawej, która produkuje czerwony barwnik i powoduje niektóre z cudownych zjawisk. – Nic czerwonego nie wyrosło. To oznacza, że albo bakterii nie było, albo po prostu nie wyrosła. Istnieje prawdopodobieństwo, że bakteria była, ale nie udało się jej namnożyć – wyjaśnia prof. Tadeusz Dobosz z Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu. I zastrzega, że to wcale nie musi oznaczać, że komunikat jest wolny od tej sprawdzono też pod kątem występowania ludzkiego DNA. Ponad wszelką wątpliwość taką możliwość wykluczono. Rezultaty nie usatysfakcjonowały specjalnej komisji. Pojawiły się kolejne pytania. Sprawę postanowiono przekazać ekspertom z Zakładu Medycyny Sądowej Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie. W międzyczasie obraz pokazywano kolejnym lekarzom. W większości mieli przyznawać, że "obraz jest trudny do identyfikacji, ale skłaniają się do rozpoznania tkanki mięśnia serca". Do Szczecina próbki osobiście zawiozła legnicka kardiolog. Tamtejsi badacze stwierdzili, że w hostii znajduje się fragment DNA.– Badania wykazały, że struktura genetyczna odpowiadała ludzkiej, ale materiał był uszkodzony i zdegradowany – zastrzega prof. Mirosław Parafiniuk z Zakładu Medycyny Sądowej w Szczecinie. I dodaje: tkanka może pochodzić od każdego ssaka na ziemi. Mogła być ludzka, ale także należeć do krowy albo płetwala fakty o "cudzie w Legnicy" / Wideo: tvn24 "Każdy cud musi znaleźć wytłumaczenie, inaczej jest nie do zniesienia" - Karel Čapek, czeski pisarzKsiądz Tadeusz Dąbski, oficjał Sądu Kościelnego i członek komisji, podkreśla, że badania miały pomóc w uzyskaniu "pewności moralnej". Po otrzymaniu wyników Kościół poinformował o wydarzeniu noszącym znamiona cudu eucharystycznego. Nie oznacza to jednak oficjalnego uznania cudu, bo o tym decyduje jednak wiernym nie jest potrzebne, podobnie jak dokładne ustalenie przyczyn przemiany.– Jeżeli to jest niewytłumaczalne, to dla mnie to jest cud – mówiła jedna z kobiet po niedzielnej mszy w kościele św. Jacka. Inna dodawała: tego nie wymyślono, tego nie mógł ktoś po prostu zrobić. Kolejna była zdania, że nie uwierzy ten, kto nie wierzy. – Do tego wiara jest potrzebna, modlitwa, zaufanie Bogu, zaufanie Kościołowi – wyliczała. – Jesteśmy chrześcijanami i wierzymy, nie widząc – dodała.– Każdy po swojemu odczyta ten znak. Nie chcę, by to przybrało postać jarmarczności. Pan Bóg jest poważny i Kościół też. Nam chodzi po prostu o prawdę – zaznacza ks. Andrzej Ziombra, proboszcz parafii św. cudu / Wideo: tvn24 "Jawa to jawa, ilość cudów jest w niej ograniczona" - Hanna Kowalewska, "Julita i huśtawki"Jak w przeszłości bywało z cudami?Dotychczas Kościół potwierdził 133 przypadki cudów eucharystycznych, czyli przemiany wina i chleba w ludzką krew i ciało. Zdecydowana większość to zdarzenia sprzed kilkuset lat. Do tego dochodzi szereg innych, np. zwłoki, które nie ulegają rozkładowi, czy uzdrowienia dokonywane przez świętych. Współcześnie potwierdzonych cudów jest od tego, czy Kościół takie zdarzenia potwierdza, czy nie, mówi się o nich od głoszą przekazy historyczne na początku VIII wieku we włoskim Lanciano pojawił się mnich, który przeżywał kryzys wiary. Podczas mszy hostia w jego dłoniach przemieniła się we fragment ciała, a wino w cieknącą krew. Ta następnie zakrzepła w pięć nierównych grudek. Umieszczono je w relikwiarzu, który do dziś przyciąga w to miejsce wiernych. W latach 70. XX wieku relikwie przebadano. Wyniki mogły zszokować niedowiarków, bo badacze stwierdzili: krew jest prawdziwa, ciało też. Pochodzą od człowieka i mają tę samą grupę krwi – AB – która znajduje się na Całunie Turyńskim. Profesor Odoardo Linoli z Uniwersytetu w Sienie stwierdził też, że ślad odpowiada świeżej ludzkiej krwi. To nie koniec, bo w tkankach nie znaleziono żadnych środków konserwujących. Wydarzenie zostało uznane za kościelnych relacji wynika, że kolejne cuda zdarzały się we wspomnianej już wyżej Bolsenie, a także w innych miejscach we Francji, Hiszpanii i Portugalii, gdzie w połowie XIII wieku wykradziona ze świątyni hostia miała zacząć krwawić. Krew miała pojawić się też we włoskiej Sienie na hostii ukrytej między kartami brewiarza. Z kolei w Amsterdamie chory przyjął hostię, którą później zwymiotował. Ta miała zacząć świecić i w tajemniczy sposób wracać do mężczyzny."Kto nie wierzy w cuda, nie jest realistą" - Dawid Ben Gurion, izraelski politykW 1996 r. znak od Boga pojawił się w Buenos Aires. Okazało się, że po mszy na podłodze leżała hostia. Zgodnie ze zwyczajem złożono ją do naczynia z wodą. Tam, podobnie jak w Legnicy, miała się rozpuścić. Zamiast tego pojawił się na niej czerwony ślad. Sprawa była niejasna. Kardynał Jose Maria Bergoglio, dziś papież Franciszek, zlecił wykonanie badań naukowych. Próbka powędrowała do Nowego Jorku. Stwierdzono, że to ludzkie ciało i krew, w których obecne jest DNA. "W jaki sposób i dlaczego konsekrowana hostia mogła zmienić swój charakter i stać się ludzkim żyjącym ciałem i krwią, pozostanie dla nauki nierozwiązaną tajemnicą, która całkowicie przerasta jej kompetencje" – powiedział jeden z badaczy, gdy dowiedział się, skąd pochodzi analizowany materiał. To ostatni z cudów eucharystycznych oficjalnie uznanych przez władze 2009 r. głośno było o cudzie w Sokółce. W kościele św. Antoniego ksiądz podczas mszy upuścił konsekrowany komunikant. Później na hostii pojawiła się czerwona plamka. Przebadali ją lekarze i stwierdzili, że znajdują się w niej fragmenty włókien mięśnia sercowego. Zjawiskiem zainteresowało się Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów, które o sprawie poinformowało siedem lat po ujawnieniu cudu, mieszkańcy Sokółki doceniają skutki tego, co zaszło. – Przestępstw jest mniej – twierdzi pani Zdzisława. A jej krajanka, pani Marta, mówi, że cudu sama doświadczyła, bo po sześciu dawkach chemii zniknął jej w Sokółce. Materiał z 2009 roku / Wideo: archiwum TVN24 Wrocław Krwawe łzy Matki Boskiej i te z żywicy w środku lasuObok cudów uznanych przez Kościół są też zjawiska niezwykłe, które jednak nie znajdują uznania w oczach duchowieństwa. W najlepszym wypadku Kościół nie wypowiada się o nich pozytywnie, w najgorszych przyznaje: to fałsz, wymierzony w zasady wiary. Mimo to takie zdarzenia mają się najgłośniejszym polskim zdarzeniem był prawdopodobnie cud lubelski. W 1949 r. w miejscowej katedrze na obrazie Matki Boskiej zauważono krwawe łzy. Ludzie płakali i bili przed obrazem pokłony. Wierni nie mieli wątpliwości: stał się cud. Władze komunistyczne z kolei były pewne, że to prowokacja. Wprowadziły nawet zakaz sprzedaży biletów kolejowych do Lublina. Kościół informacji nie udzielał. Biskup lubelski stwierdził lakonicznie, że cudu nie było. Jednak ludzie z niewyjaśnionych zjawisk było zdarzenie z Zabłudowa. Tam w latach 60. mała dziewczynka miała zobaczyć na łące Matkę Boską, która zapowiedziała dziecku, że objawi się ponownie za kilkanaście dni. Do Zabłudowa zjechali wierni. Doszło do przepychanek z milicją. Cudu Kościół nie miała być też, według niektórych, dolnośląska Oława. To właśnie tam działał Kazimierz Domański, który na początku lat 80. miał zobaczyć na swojej posesji Matkę Boską i Jezusa. Po tym do miasta zaczęli przyjeżdżać wierni z całej Polski. Objawień Domańskiego Kościół również nie uznał. "Objawienia są fałszywe, wprowadzają w błąd opinię publiczną, godzą w zasady wiary i są wykorzystywane przeciwko Kościołowi katolickiemu" – napisano w oświadczeniu Episkopatu Polski w 1986 r. W miejscu objawień powstało koniec XX wieku w oknie jednego z budynków w Zabrzu wierni dopatrywali się wizerunku Matki Boskiej. Pod oknem odmawiali modlitwy, stworzyli kapliczkę. U właścicielki mieszkania miało pojawić się nawet dwóch mężczyzn chętnych na zakup maryjnego okna. Postać Maryi widzieli też mieszkańcy Nowej Huty. Przedstawiciele Kościoła mówili wprost: to ludzka naiwność, z objawieniami za wiele wspólnego to nie ma."Cudowne" okno w Zabrzu. Materiał z 1999 roku / Wideo: archiwum TVN24 W 2012 r. w lesie pod Częstochową wierni dopatrzyli się twarzy Matki Boskiej na jednym z drzew. – To cud. Nikt by tego przecież tak nie namalował – opowiadała pani Władysława. Jej towarzyszka mówiła: Matka Boża żywicą płacze, z daleka widać koronę. Leśnicy nie mieli jednak złudzeń. – Wyciek żywicy, rozwój grzybów i zjawiska biochemiczne powodują, że pojawiają się przebarwienia – wyjaśniał wówczas Paweł Krej z Nadleśnictwa kolei pielgrzymi zmierzający do Częstochowy upatrzyli sobie korę 700-letniej lipy w Cielętnikach. Wszystko dlatego, że wierzą w to, że kora drzewa leczy zęby. Już przed wojną miejscowy proboszcz, chcąc powstrzymać proceder, polecił zamazać cały pień w Legnicy nie widzieli jeszcze cudownej hostii. Czekają. – Jest mocne pragnienie, by relikwiarz pokazać jeszcze w czerwcu, ale nie jest to łatwe. Czekamy w napięciu, bo nie od nas wszystko zależy – przyznaje proboszcz Ziombra."Cudowna" lipa spod Częstochowy / Wideo: archiwum TVN24 *****O fenomen cudów zapytaliśmy ekspertówDr Maciej Krzywosz, twórca i szef Pracowni Badań i Dokumentacji Zjawisk Mirakularnych na Uniwersytecie w BiałymstokuCuda się zmieniają. Dlaczego? W ostatnich latach wzrasta otwartość społeczeństwa na zjawiska nadprzyrodzone. Odchodzi się od podejścia naukowego, a liczba objawień i cudownych zdarzeń jest przeogromna. Możemy powiedzieć, że żyjemy w czasach, kiedy tych zdarzeń jest najwięcej. Ludzie kwestionują dziś oświeceniowy paradygmat. Charakter cudów się zmienia. Obecnie widać przesunięcie, coraz więcej jest takich, których naukowo nie trzeba wyjaśniać. Coś, co dla ekspertów nie byłoby cudem, a zwykły człowiek będzie traktował to jako znak czy interwencję boską. Chodzi o zdarzenia, które da się wytłumaczyć na gruncie przypadku. To takie przesunięcie w stronę cudów prywatnych, indywidualnych. Dla jednych spotkanie dawno niewidzianego znajomego, które skutkuje radykalną zmianą życia, np. porzuceniem nałogów, będzie przypadkiem, ale osoba głęboko wierząca może doszukiwać się w takim spotkaniu działania boskiego. To, że kwestie indywidualne są coraz bardziej popularne, to uzupełnienie oferty Kościoła. Za popularność dużych cudownych zdarzeń odpowiadają mass media i to, jak często wierni zwracają ku danemu z Legnicy to drugi w ostatnim czasie cud eucharystyczny w Polsce. Jak to wytłumaczyć? Cud eucharystyczny jest raczej mało popularny w kraju, w którym panuje kult maryjny. Objawienia, które dla ludu są cudami, są przeważnie związane właśnie z tym kultem. Przypadek z Legnicy to drugi w ostatnim czasie, po Sokółce, polski cud eucharystyczny. Taka częstotliwość pojawienia się tych zdarzeń to fenomen, bo wcześniej mieliśmy z nimi do czynienia głównie w okresie średniowiecza i kontrreformacji. Jednak na razie nie zanosi się na to, by kult eucharystyczny mógł wyprzeć ten maryjny. Wypracowanie takiej przewagi zależałoby od powstania stabilnego kultu, musiałoby dojść do pewnej zmiany w jego krajobrazie. Jaki jest stosunek Kościoła do doniesień o cudach? Sceptyczny. Bierze się to z odpowiedzialności, jaka na nim ciąży. Kościół zajmuje się cudami przez duże "c", związanymi z procesami kanonizacji i beatyfikacji. Bada je zwykle po śmierci kandydata na błogosławionego czy świętego. Takimi jak płaczące obrazy czy figurki zajmuje się niezwykle rzadko. Płacząca figurka z Akity i płacząca płaskorzeźba z Syrakuz to jedyne znane mi przypadki takich zdarzeń, które znalazły formalne uznanie w oczach duchownych. Kościół jest ostrożny, bo nie chce narazić swojego autorytetu. Czerpie ze swojego doświadczenia, bo w historii zdarzały się już oszustwa. We Włoszech w latach 90. wykryto płaczącą figurkę Maryi, która działała na pilota. Najstarsze z takich oszustw pochodzi z XV wieku. Nie inaczej jest w przypadku wizjonerów. Dlatego zachowuje ostrożność i odpowiedzialność. I czeka. Jeśli ludzie będą podążali do Sokółki czy Legnicy, wtedy za jakieś 100 lat miejscowy biskup wyda oficjalny dekret o cudzie, legitymizując zdarzenie. Jeśli zaś wierni przestaną odwiedzać dane miejsce, bo stwierdzą, że nie otrzymują żadnych łask, to cuda te zostaną, jak wiele innych, zwyczajnie zapomniane.***Jacek Tabisz, Polskie Stowarzyszenie RacjonalistówSkąd się biorą cuda? Dla mnie nie ma czegoś takiego jak cuda. Jeśli wierzy się w bardziej naukowe wyjaśnienie świata, to nie wierzy się w cuda. Na przykład taki cud hostii uderza nie tylko w tych, którzy myślą racjonalnie, ale też w przedstawicieli innych religii. Dlaczego krwawiąca hostia nie zdarza się protestantom, dlaczego w Polsce nikt nie widzi imienia Allaha na niebie albo dlaczego Hindusi nie widzą na szybach Matki Boskiej. To uwarunkowania kulturowe. Tylko katolicy wierzą w to, że hostia ma związek z rzeczywistym ciałem Jezusa. Wizje biblijne są po prostu mało zgodne z naukowym obrazem świata. Ludźmi rządzą emocje. Wiele osób kultywuje religię, bo była w jej duchu wychowywana. Nie są filozofami i nie zadają sobie różnych pytań, więc wierzą w krwawiącą hostię, bo nigdy się nad tym głębiej nie zastanawiali. Nie mają innego odniesienia niż pozytywne emocje i wspomnienia wyniesione z na szybie, Jezus na drzewie… Psycholodzy ewolucyjni podkreślają, że mózg człowieka składa się z różnych modułów, podobnie jak zbudowany jest komputer. Jednym z takich modułów jest moduł rozpoznawania twarzy. Człowiek ma skłonność do widzenia twarzy we wszystkim: na toście, na szybie, na drzewie czy w kałuży. Jeśli dodamy do tego głęboką wiarę, to wiadomo, że człowiek nie zobaczy twarzy sąsiada, tylko kogoś dla niego ważnego – zazwyczaj osoby cudzie z Legnicy Przy okazji cudu w Sokółce złożyliśmy zawiadomienie do prokuratury (sugerowano w nim że mogło dojść do zbezczeszczenia zwłok – przyp. red.). Przy okazji wydarzeń w Legnicy nie zdecydowaliśmy się na taki krok. Wtedy to był happening, teraz zdecydowaliśmy się na rozmowę z naukowcem z Zakładu Medycyny Sądowej we Wrocławiu. Usłyszeliśmy, że racjonalny naukowiec niczego nie wyklucza, ale bada. Specjalista zachował się obiektywnie. Obalono tezę o tym, że na hostii pojawiła się bakteria powodująca czerwoną barwę. Osobiście nie wierzę w cuda, ale zakładanie od razu, że może być to bakteria, to złośliwość. 10. Krwawiąca Matka Boska z Akita Fot. Płacząca figura Matki Bożej z Akita Płaczącą i krwawiącą figurę Matki Boskiej z japońskiej miejscowości Akita widziało ponad 500 osób. Pierwszymi świadkami niecodziennego zdarzenia były siostry zakonne. Cudowne wydarzenia miały miejsce w 1973 r. Zanim siostry ujrzały krwawiącą figurę, jedna z nich, siostra Agnieszka Katsuko Sasagawa była uczestniczką przeżyć mistycznych, w trakcie których widziała wydobywające się z tabernakulum światło, rozjaśniające swoim blaskiem cały kościół. Kilka kilometrów od centrum miasta Akita w Japonii mieści się dom wspólnoty Sióstr Służebniczek Eucharystii, w którym siostra Agnieszka Katsuko Sasagawa rozpoczęła nowicjat w roku 1973. Wcześniej uczyła religii przy katolickiej parafii. Pracę tę jednak, w wieku 41 lat, musiała przerwać z powodu nagłej i całkowitej utraty słuchu. Pomimo choroby, została przyjęta do wspólnoty zakonnej, która istniała zaledwie od kilku lat. 12 czerwca 1973 r. siostra Agnieszka była sama w klasztorze. Kiedy rano otwierała tabernakulum w celu adoracji Najświętszego Sakramentu, poraziło ją niezwykłe światło. Instynktownie, pod wpływem wielkiego wrażenia, osunęła się na podłogę. Kiedy doszła do siebie, próbowała w jakiś sposób ustalić, czy stała się ofiarą przywidzenia, czy też rzeczywiście zaszło coś nadzwyczajnego. Scena ta powtórzyła się nazajutrz rano, a także w kilka dni potem, podczas adoracji wraz z innymi siostrami. Pozostałe siostry nie widziały jednak tajemniczego światła. Na początku lipca, w czasie wieczornej modlitwy wspólnotowej, siostra Agnieszka dostrzegła na swej lewej dłoni jakby zranienie w formie krzyża, o wymiarach mniej więcej dwa na trzy centymetry. Z powodu intensywnego bólu nie potrafiła zasnąć w nocy. Mniej więcej około trzeciej nad ranem usłyszała następujące słowa: „Nie lękaj się. Módl się nie tylko z powodu twych własnych grzechów, ale w intencji wynagrodzenia za grzechy wszystkich ludzi. Świat dzisiejszy rani Najświętsze Serce naszego Pana poprzez zniewagi i niewdzięczności. Rana Maryi jest o wiele głębsza od tej twojej. Pójdźmy teraz razem do kaplicy”. Mówiąca osoba do złudzenia przypominała Agnieszce jej własną, najstarszą siostrę, która niedawno zmarła. Kiedy instynktownie wypowiedziała jej imię, zjawa zaprzeczyła skinieniem głowy i powiedziała z uśmiechem: „Jestem tym, który zawsze stoi u twego boku i czuwa nad tobą”. Po kilku chwilach adoracji przed ołtarzem, siostra przybliżyła się do figury Matki Bożej i spostrzegła na jej dłoni ranę. Nagle jakby ze statuy wypłynęły słowa: „Moja córko, nowicjuszko moja, dowiodłaś posłuszeństwa poprzez opuszczenie wszystkiego, aby naśladować mnie. Twoja głuchota jest ciężka do zniesienia? Niebawem zostaniesz uzdrowiona, bądź pewna tego. Zachowaj cierpliwość także w tym ostatnim doświadczeniu. Rana na dłoni sprawia ci ból? Módl się w duchu wynagrodzenia za grzechy ludzkości. Wszystkie córki ze wspólnoty są mi szczególnie drogie, każdą z nich strzegę jak źrenicę w oku. Czy dobrze odmawiasz modlitwę Służebniczek Eucharystii? Pomódlmy się razem…” Wspomnianą modlitwę ułożył dla wspólnoty sióstr miejscowy biskup. Siostry odmawiają ją często, błagając Jezusa w Hostii, aby przyjął ich codzienne ofiary ku chwale Ojca i dla zbawieniu ludzi. Gdy tylko głos z figury ustał, ponownie zjawił się anioł i przemówił do siostry: „Módl się wiele za papieża, biskupów i księży. Od chwili twego chrztu aż dotąd, modlisz się za nich wiernie. Nie ustawaj w tej gorącej modlitwie. Donieś twemu przełożonemu o tym, co powiedziałem ci dziś i uczyń tak, jak on ci poleci”. Po tych słowach, anioł wypowiedział następującą modlitwę: „Panie Jezu Chryste, Synu Ojca, ześlij teraz Ducha Twego na ziemię. Spraw, aby Duch Święty zamieszkał w sercach wszystkich narodów i chronił je od upadku, katastrofy i wojny”. W pierwszy piątek lipca siostra Agnieszka poprosiła inną zakonnicę o przyglądnięcie się figurze Maryi. Sama nie czuła się na siłach sprawdzić, czy dłoń figury wciąż krwawi. Ponieważ siostra ta długo nie wracała, więc Agnieszka postanowiła sama udać się do kaplicy. Ujrzała swą współsiostrę we łzach, leżącą u stóp statuy. Obydwie wyraźnie widziały skrwawioną dłoń Maryi. Tego dnia także inne siostry widziały krwawiącą ranę. W czwartek następnego tygodnia, w czasie modlitwy, krew ponownie wypływała stróżkami. Poruszone dogłębnie tym niezwykłym zjawiskiem siostry, z trudnością zachowywały normalny rytm zajęć. 25 lipca w domu sióstr zawitał ksiądz biskup Ito, ordynariusz miejsca. Nazajutrz, ks. biskup przewodniczył uroczystości ponowienia ślubów zakonnych przez dwie siostry ze wspólnoty. W czasie wspólnego różańca, poprzedzającego mszę św., z dłoni Maryi zaczęła płynąć krew, znacznie obficiej, niż poprzednimi razy. W trakcie modlitwy siostra Agnieszka odczuwała coraz silniejszy ból w lewej dłoni, natomiast następnego dnia rana krwawiła. Ks. biskup Ito nie mógł pohamować swego zdumienia. W nocy siostra daremnie usiłowała usnąć. Około drugiej, nie wytrzymując z bólu, udała się do kaplicy. Po chwili usłyszała słowa anioła: „Twoje cierpienie dobiega dziś kresu. Zachowuj starannie wspomnienie o krwi Maryi i wypisz je sobie głęboko w sercu. Ta krew posiada głębokie znaczenie: ta cenna krew jest wylana w celu uproszenia wam nawrócenia i pokoju oraz dla wynagrodzenia ludzkich zniewag i niewdzięczności wobec Boga”. Gdy anioł przestał mówić, ból całkowicie ustał, rana i krew zanikły i dłoń powróciła do normalnego stanu. Łzy na policzku figury 29 września, podczas odmawiania różańca, siostry zauważyły, że statua Maryi pokryła się lśniącą cieczą. Przybliżywszy się do figury, zauważyły także, że rana na dłoni całkowicie zanikła. Wieczorem zjawisko się nasiliło: ze statuy stróżkami spływała ciecz, przypominająca ludzki pot. Kawałkami tkaniny siostry zaczęły ocierać twarz i szyję Maryi, skąd płyn wyciekał najintensywniej. Gdy w końcu figura została osuszona, zaczął się z niej wydzielać zapach róż i lilii, co trwało aż do połowy października. Pierwsza sobota stycznia 1975 r. była ostatnim dniem rekolekcji dla grupy dwudziestu sióstr. W czasie sprzątania kaplicy jedna z nich zauważyła, że podstawa figury Madonny jest mokra. Ze zdumieniem stwierdziła, że z oczu Maryi wypływają łzy. Fenomen powtórzył się jeszcze dwukrotnie w ciągu tego samego dnia, czego naocznym świadkiem był ks. biskup Ito. Po błogosławieństwie eucharystycznym, siostrze Agnieszce ukazał się anioł: „Nie bądź zdumiona widząc, że Maryja płacze. Każda dusza jest Jej niewypowiedzianie droga. Maryja płacze, ponieważ pragnie nawrócenia jak największej ilości dusz; pragnie, aby ludzie poświęcali się Jezusowi oraz Ojcu za Jej przyczyną. Ukazuje Ona swój ból, aby ożywić waszą słabnącą wiarę. Teraz, gdyście zobaczyły łzy Maryi, nie bójcie się o nich mówić z odwagą, aby pocieszyć Ją. Rozszerzajcie to nabożeństwo dla Jej większej chwały i dla chwały Jej Syna”. Figura z Akita pomiędzy 4 stycznia 1975 a 15 września 1981 płakała aż 101 razy. Świadkami tego niezwykłego zjawiska było prawie 500 osób, w tym czterokrotnie biskup. Badania naukowe przeprowadzone przez prof. Sagisakę, specjalistę z dziedziny medycyny sądowej na Wydziale Medycyny Uniwerstytetu w Akita wykazały, że były to rzeczywiście ludzkie łzy. Początkowo Kościół nie uznawał objawień w Akita. Pierwsza komisja powołana do zbadania zjawisk w 1976 roku, zajęła stanowisko negatywne. W 1982 r., po zakończeniu objawień, ponownie szczegółowo zbadano sprawę. 22 kwietnia 1984 r. Shojiro Ito, biskup Niigata, a później w 1988 r. również kardynał Ratzinger uznali objawienia za prawdziwe. 9. Objawienia Matki Boskiej w Lourdes Fot. Grota Massabielska w Lourdes Św. Bernadetta była świadkiem objawień Matki Bożej, które miały miejsce w 1858 r. Maryja ukazywała się jej w jaskini i nakazywała pić wodę ze znajdującego się nieopodal strumienia oraz modlić się. Bernadetta widziała Matkę Bożą 18 razy. Wkrótce w miejsce objawień Maryi, zaczęły wyruszać tłumy wiernych, o czym Bernadetta nie wiedziała do końca życia. Nawet najciężej chore osoby pijące wodę ze źródła dostępowały uzdrowień. Dziś w miejsce cudownych wydarzeń, każdego roku udają się miliony wiernych. Biuro Medyczne w Lourdes potwierdziło 68 przypadków, w których doszło do cudownych uzdrowień, wymykających się współczesnej medycynie ze wszelkich ram. W rzeczywistości wielu pielgrzymów poświadcza znacznie większą liczbę niesamowitych zdarzeń. Aktualnie Biuro Medyczne w Lourdes bada kolejne cuda, które dokonały się w Lourdes. Tymczasem ciało św. Bernadetty, mimo że nie zostało poddane żadnym zabiegom konserwującym, nie uległo rozkładowi. Nienaruszone znajduje się w relikwiarzu, w kaplicy kościelnej w Nevers. Proces gnilny nie występuje ani na zewnątrz, ani wewnątrz ciała. Fot. Św. Bernadetta 8. Zwłoki, które nie ulegają rozkładowi Fot. Św. Stanisław Kostka Fot. Pius IX Kościół ma w swoich szeregach wielu świętych, na ciałach których upływający czas nie pozostawił żadnych widocznych śladów. Mimo, że upłynęło nawet kilkanaście wieków, a zwłoki nie zostały zakonserwowane, ciała wyglądają tak, jakby dopiero złożono je do grobu. Władze kościoła, podczas procesów, które poprzedzają kanonizację, sygnał taki traktują jako oznakę świętości. Do grona świętych, których ciała przetrwały próbę czasu, należą wspomniana św. Bernadetta, św. Jan Bosko i św. Stanisław Kostka. Do zaszczytnego grona należą też papieże Pius IX i Jan XXIII. Mimo wielu prób wyjaśnienia podobnych właściwości, nie udało się znaleźć jednoznacznej i racjonalnej odpowiedzi na pytanie dotyczące niezwykłej trwałości ciał wielu świętych. 7. Noga, która odrosła Miguel Juan Pellicer, jako młody chłopak uległ groźnemu wypadkowi, w wyniku którego amputowano mu nogę. Jednak ponad dwa lata później kończyna została mu przywrócona. Jak sam później stwierdził, stało się to dzięki żarliwej modlitwie skierowanej do Matki Bożej z Pilar, Cud miał miejsce 29 marca 1640 r. Pellicer po wieczornej modlitwie położył się spać. Gdy chwilę później jego matka weszła do pokoju, doznała szoku. Spod narzuty, którą był przykryty chłopak wystawały dwie nogi. Prawa kończyna, którą stracił 29 miesięcy wcześniej, podczas zabiegu amputacji, przeprowadzonego w szpitalu w Saragossie, była cała i zdrowa na swoim miejscu. Wkrótce po stwierdzeniu uzdrowienia, w domu chłopaka pojawiły się władze kościelne, lekarz i świadkowie. Zjawili się notariusze, którzy sporządzili akt zaświadczający o niesamowitym wydarzeniu. Wkrótce wiadomość o cudownym uzdrowieniu rozniosła się po całej Hiszpanii, a po ogłoszeniu autentyczności cudu, Miguel Juan Pellicer został przyjęty przez króla Filipa IV na prywatnej audiencji. 6. Latający święty Fot. książka: Józef z Kupertynu. Święty patron studentów – Gustavo Parisciani Fot. Św. Józef z Kupertynu Pochodzący z Włoch, św. Józef z Cupertino żył w XVII w. Dziś uznawany za patrona lotników i podróżników, miał niespotykaną umiejętność. Potrafił latać. W 1630 r., w trakcie jednej z procesji upamiętniającej św. Franciszka z Asyżu, Józef wzniósł się w powietrze i znalazł się ponad rozmodlonym tłumem. Gdy wreszcie udało mu się wylądować, był tak zawstydzony, że uciekł wiernym sprzed oczu, by ukryć się w domu swojej matki. Najbardziej znany lot Józefa z Cupertino odbył się podczas papieskiej wizytacji w klasztorze, która miała miejsce podczas pontyfikatu Urbana VIII. Gdy św. Józef nachylił się, by ucałować stopy Ojca Świętego, wzleciał w powietrze. Inne jego uniesienie miało miejsce podczas mszy, która odbyła się w 1663 r. z okazji Święta Wniebowzięcia. Jego wzbicie się w powietrze widziało wówczas kilka tysięcy osób. Według wielu relacji, św. Józef podczas modlitwy doznawał ekstazy. Czasami wystarczał widok świętego obrazu lub pieśń kościelna. Unoszenie się w powietrze było podobno wynikiem jego ekstatycznych przeżyć. Jego mistyczne ekstazy były tak częste i silne, że niejednokrotnie zamykano go w klasztorze. 5. Stygmaty Teresy Neumann Fot. Teresa Neumann Była głęboko wierzącą osobą. W 1919 r. podczas wypadku złamała kręgosłup, a wkrótce potem straciła wzrok. Przykuta do łóżka, modliła się o uzdrowienie do Teresy z Lisieux. I uzdrowienie nadeszło. W 1923 r. podczas beatyfikacji siostry Teresy z Lisieux, jej ociemniała imienniczka odzyskała wzrok. Niedługo później, gdy błogosławiona Teresa została ogłoszona świętą, Teresa Neumann zyskała władzę w nogach. Wkrótce kobieta została obdarzona stygmatami. Broczące krwią rany zaczęły pojawiać się w tych miejscach ciała, w które według religii chrześcijańskiej Chrystusowi przybito gwoździe, przytwierdzając go do krzyża. Poza tym krew strumieniami wypływała również z jej oczu. Krwawiące rany pojawiały się w każdy czwartek. W piątek o 15-ej, kobieta zapadała w głęboki sen, z którego budziła z zagojonymi ranami, i pełna życia wracała do codziennych obowiązków. Wszystko to trwało przez 36 dodać, że wraz z dniem pojawienia się pierwszych stygmatów, kobieta przestała jeść i pić. Posilała się wyłącznie Komunią Świętą. Naukowcy i lekarze, którzy przychodzili do niej, by obalić teorię dotyczącą jej sposobu żywienia, musieli uznać ją jako prawdę. W trakcie jednego z testów lekarze czuwali przy niej 24 godziny i 7 dni w tygodniu. W tym czasie przyjmowała ona raz dziennie wyłącznie komunię. Brak normalnej diety nie odbił się wg lekarzy na jej zdrowiu. 4. Bilokacja Ojca Pio Fot. Św. Ojciec Pio Bilokacja, zwana również dwulokacją to niewytłumaczalne zjawisko polegające na tym, że jedna osoba może przebywać w dwóch miejscach jednocześnie. Człowiekiem, któremu przypisywano takie zdolności był Ojciec Pio. Wg relacji świadków, kapłan był wielokrotnie widziany w dwóch miejscach o tym samym z takich wypadków miał miejsce podczas mszy beatyfikacyjnej św. Teresy, odbywającej się w Bazylice św. Piotra w Rzymie. Ojciec Pio był widziany w jej trakcie, mimo, że w tym samym czasie przebywał w swoim klasztorze. Jedną z osób, które ujrzały go na uroczystościach w Watykanie był św. Luigi zanotowano kilkanaście przypadków, gdy Ojciec Pio był widziany w dwóch miejscach równocześnie. Ostatni raz zdarzyło się to na dzień przed śmiercią duchownego. Właśnie wtedy odwiedził w Genui rannego Ojca Umile, z którym się pożegnał. Następnego dnia Ojciec Pio zmarł. 3. Cud w Lanciano Fot. Ciało Chrystusa w Lanciano Miał miejsce w VIII w., podczas Mszy św. sprawowanej przez mnicha bazyliańskiego, który przeżywał kryzys wiary. W trakcie uroczystości, znajdująca się w monstrancji hostia, symbolizująca w kościele Ciało Chrystusa, uległa przemianie. Kawałek opłatka zamienił się w prawdziwe ciało i krew. Zarówno ciało i krew, będące efektem tamtego zdarzenia przetrwały próbę czasu. Kościół uznał to za cud. Tymczasem naukowcy, którzy wykonali szczegółowe badania nie mają wątpliwości, że w monstrancji znajduje się prawdziwa tkanka ludzka i krew. Wyniki dociekań naukowców jednoznacznie określają grupę krwi, jako „AB”. Ciało stanowiące fragment tkanki mięśnia sercowego posiada tę samą grupę. Identyczną grupę krwi stwierdzono na Całunie Turyńskim. Tkanka, którą poddano obserwacji, nie posiadała śladów nacięć, co wykluczyło ingerencję człowieka w zdarzenie. Zadziwiające jest to, że pomimo braku zastosowania jakichkolwiek substancji konserwujących, żaden z elementów nie uległ rozkładowi. Efekt tamtego cudu sprzed ponad 1000 lat można do dziś oglądać w kościele w Lanciano. 2. „Ożywająca krew” św. Januarego Papież Franciszek z relikwiami św. Januarego (STEFANO RELLANDINI / REUTERS / REUTERS) Święty January jest chrześcijańskim męczennikiem, który za swoje przekonania zginął w 305 r. Jego relikwie zostały umieszczone w Neapolu. Jednak obiektem największego zainteresowania wiernych kościoła, jak i naukowców jest ampułka zawierająca krew świętego, która regularnie zmienia stan skupienia. Krew zmienia stan ze stałego w ciekły 19 września każdego roku. Jest to rocznica śmierci męczennika. Cud przemiany ma miejsce również w pierwszą niedzielę maja, a często zdarza się to także 19 grudnia. Czas, który jest potrzebny na zamianę zakrzepłej krwi w ciecz jest niejednorodny. Często dzieje się to momentalnie, ale niejednokrotnie już zmiana stanu skupienia dokonywała się przez wiele godzin. Testy wykazały, że krew nie zawiera żadnych związków chemicznych, które stymulowałyby ten proces. Zdarzali się naukowcy, którzy stosując naukową nomenklaturę wyjaśniali zachodzące zjawisko, jednak ich próby doprowadzenia do podobnego zjawiska w warunkach laboratoryjnych, zawsze kończyły się fiaskiem. 1. Cud Słońca Fot. „Cud słońca” w Fatimie, 13 października 1917 r., poświadczony przez osób Jeden z najbardziej spektakularnych cudów miał miejsce 13 października 1917 r. w Portugalii. Według trójki dzieci, które były świadkami objawień Matki Boskiej w Fatimie, tego dnia miał zdarzyć się cud zapowiedziany wcześniej przez Maryję. Wspomnianego dnia pole nieopodal Fatimy wypełniło się 70-cio tysięcznym tłumem. Wśród przybyłych, znalazło się wielu naukowców oraz rzesze ateistów, którzy z przymrużeniem oka spoglądali na wiernych, którzy pojawili się na polu oczekując na zapowiedziany cud. W pewnym momencie niebo spowiły ciemne chmury, a na zgromadzony tłum spadł deszcz, nie pozostawiając na nikim suchej nitki. W chwilę później zza gęstych chmur wyszło Słońce, które zaczęło… wirować. Świadkowie relacjonowali, że Słońce wykonując niesamowity taniec, jednocześnie zaczęło zbliżać się do Ziemi. Obracająca się świetlista tarcza widziana była przez 70 tysięcy osób. Wiele z nich spodziewało się rychłej katastrofy, która spowoduje koniec świata. Do niczego podobnego nie doszło. Zamiast tego Słońce błyskawicznie osuszyło ludzi. Tego dnia wielu niewierzących, nawróciło się. Oczywiście wciąż jest mnóstwo sceptyków z prof. Richardem Dawkinsem na czele, którzy sugerują, że tamtego pamiętnego dnia doszło po prostu do zbiorowej halucynacji. Czy zatem ateiści zamknięci na przeżycia mistyczne, którzy z czystej ciekawości przybyli wówczas na pole, również brali udział w zbiorowej paranoi?

płacząca figurka matki boskiej